piątek, 26 maja 2017

Nowości maja

W maju jakoś bardzo dużo rzeczy nam nie przybyło, a jednak pieniędzy ubyło dużo. I gdzie tu sprawiedliwość? ;p
Jednak z zakupów jestem bardzo zadowolona, jak nigdy wcześniej. Dlatego uważam, że warto się pochwalić nowościami z psiej szafie. :)

Akcesoria spacerowe 

  1. Obroża firmy Hauever. Jest to dość nowy wzór który od razu zdobył sporą popularność. Gdy ja je zobaczyłam powiedziałam sobie, że muszę je mieć! A gdy dowiedziałam się, że będą na Łapa Targ ( który swoją drogą również odwiedziliśmy ) wiedziałam, że od posiadania ich dzieli mnie już tylko kilka dni. Obroża ma 25mm szerokośći oraz jest to półzacisk w rozmiarze S. Koszt takiej obróżki to 38zł.
  2. Ta obróżka również od najlepszych haueverków <3 Co tu dużo mówić.. jest kosmiczna, odlotowa, to rakieta! Dosłownie i w przenośni.Odkąd Franek chodzi z Maxem na spacery, muszę sprawić owczarkom identyczną. Będzie kosmiczny team :D Wymiary jak i cena takie same jak wyżej. 
  3. Smycz także od Hauever, jednak z zupełnie innym wzorem niż obróżki. Moje ulubione to smycze jedno kolorowe ( które można wykorzystać do kilku obróżek ) o średniej długości 150 cm. Ta smycz mimo, że ma swój drukowany wzór, jest po prostu piękna. Pasuje do obu nowych obróżek i też kilku innych akcesoriów, ponieważ fiolet i niebieski to nasze kolory. Plus możliwość dobrania rozmiaru ( jest ich aż 6 ) i koloru karabinka, no coś świetnego. Dla ciekawych, kolor karabinka to lila i jest on najmniejszy jaki był do wyboru, długość smyczki to 150cm a szerokość 2cm. Cena 40zł :) 
  4. Smycz hurtta, tym razem nie z Łapa Targu. Dorwałam ją za całe 25zł od osoby która realizowała mini grupowe zamówienie z którego mamy najnowsze zabawki. Smycz przyszła do mnie jeszcze z metką, także jest w stanie nie naruszonym. Posiada amortyzator, dlatego pewnie super sprawdzi się na rowerze czy rolkach. Długość to bodajże 180cm, a o szerokości nie mam pojęcia, jednak smycz jest dobra zarówno dla Franka jak i dla owczarków, a z onkową obrożą khaki zrobiła świetny zestaw, dlatego w 100% nie żałuję jej zakupu. 
  5. Szelki od Modnej Kozy , zamówione z odbiorem na Łapa Targu. Są to szelki norweskie, z dorobionym z przodu kółkiem, aby mogły odgrywać rolę szelek easy walk. Są dokładnie takie jak chciałam a co najważniejsze działają tak jak chciałam. Póki co jestem zachwycona, szelki zaliczyły już pływanie i panierkę w piachu, a wyglądają jak nowe. Zapłaciłam za nie całe 5 dyszek. :) 
    
Bardzo przepraszam za jakość zdjęcia, lecz w pewnych przyczyn musiałam je zrobić aparatem z brudnym obiektywem.. 

Zabawki

  1. Piłka golfowa Planet Dog, tak jak wszystkie zabawki ze zdjęcia z zamówienia ze sklepu ToysforDogs. Jest bardzo mięciutka i super się odbija, a więc Franek od razu pokochał.Generalnie trochę bardziej miękka planetka. Występuje w jednym rozmiarze i w cenie 39.80. 
  2. Kong Jels, hipcio. Jedna z najbardziej uroczych psich zabawek jakie miałam. A generalnie według Franka i Rokiego żelek to sztosss. Świetnie piszczy i odbija się, dobrze znosi wodę, jednak nie patrzyłam czy pływa, wolę aby nasz hipcio został przy życiu. A niedługo do rodziny dołączy świnka! :D Mamy rozmiar M który jest w cenie 22zł. 
  3. Kong wubba, znowu hipcio, znowu uroczy. To nasze must have nad wodę, i wbrew opinii innych posiadaczy jeszcze żyje, ba! Jest w nie naruszonym stanie :) Rozmiar S, cena 28.90. 
  4. Piłeczki tenisowe Konga, rozmiar XS w opakowaniu posiada 3 piłeczki. Są bardzo malutkie, ale dla Franka dobre. Fajnie się odbijają i dobrze piszczą, idealne na zabawę na polach bo gdy zgubimy nie będzie tak szkoda, ze względu na niską cene - 10.50  :) 
  5. Kość nylonowa Hartz, wzięłam bo brakowało w koszyku, a ludzie polecali. I nie żałuje. Kostka dobrze unosi się na wodzie, po pływaniu dalej fenomenalnie piszczy i czuć bekon, oraz jest też fajną zabawką do aportowania a to wszystko za jedyne 17.90. 
To by było na tyle. Jak podobają Wam się nasze nowości? Macie którąś z tych rzeczy? A może planujecie kupić? Koniecznie dajcie znać w komentarzu! 

Pozdrawiamy Wiktoria&Zakudłaczeni 

wtorek, 16 maja 2017

Przysmaki MrDoo od Krakvet

Jakiś czas temu przyszła do nas paczka, w której znajdowało się dziesięć paczek naturalnych przysmaków firmy MrDoo. Rodzaje się powtarzały, dlatego też w poście opisane będzie tylko 6 rodzajów przysmaków :)

O sklepie

KRAKVET

Przysmaki nr 1 


Nazwa: Kości z kurczakiem
 Ilość: 80g
Cena: 11,90 
Skład: Analiza: białko 55%, tłuszcz 2,2%, popiół 3%, włókno 0,2%, wilgotność 23% 
Skład: kurczak 96,8%, sól 0,2%, gliceryna 1,5%, sorbitol 1,5%
Opinia: Kostki są bardzo fajne jako przekąska, zajęcie na krótki czas dla mniejszych psów. Cała kostka włożona do konga lub innej zabawki na jedzenie również się dobrze sprawdza. Skład jak na tego typu przysmak jest bardzo dobry, a psom smakuje. Czego chcieć więcej? 
Ocena: 5/5 

Przysmaki nr 2 



Nazwa: Przysmak dla psa z kawałkami kaczki
Ilość: 80g
Cena: 11,90
Skład: Analiza: białko 54%, tłuszcz 2%, popiół 3%, włókno 0,2%, wilgotność 23%
Skład: kaczka 96,8%,sól 0,2%, gliceryna 1,5%, sorbitol 1,5%
Opinia: Mnie osobiście przysmaki zadowoliły. Zapach jest naturalny, wygląd również. Skład jak  najbardziej mi odpowiada, a psy szaleją za smakołykami. W przeciwieństwie do kostek, te już bardziej nadają się na trening, choć dość trudno się je dzieli oraz w niektórych paskach trafiają się takie włókna które chyba są normalne, ale jednak Franek przy jedzeniu przekąski miał z nimi problem.
Ocena: 4/5

Przysmaki nr 3                                                                                                                                   


Nazwa: Przysmak dla psa z kurczakiem i dorszem
Ilość: 80g
Cena: 11,90 
Skład: Analiza: białko 30%; tłuszcz 1,8%; popiół 2,5%; włókno 0,6%; wilgotność 23%
Skład: kurczak 52,3%; dorsz 41,5%, sól 0.2%; skrobia 2%, gliceryna 2%; sorbitol 2%
Opinia: Właśnie te przysmaki zrobiły chyba największe wow u wszystkich psów po równo. Przeważa zapach ryby, jednak nie jest on nie znośny a psy bardzo zachęca. Są bardzo miękkie i łatwe do złamania, dlatego na czas testów były naszym must have na treningach i spacerach, Motywacja psów na wykonywanie poleceń dzięki tym smaką znacznie wzrosła, i jestem pewna, że gdy te nam się skończą będe musiała zamówić kolejne kilka paczek ;p 
Ocena: 5/5!

Przysmaki nr 4 



Nazwa: Przysmak dla psa z kawałkami kurczaka
Ilość:80g
Cena : 11,90
Skład: Analiza: białko 54%, tłuszcz 2%, popiół 3%, włókno 0,2%, wilgotność 18%
Skład: kurczak 96,8%, sól 0,2%, gliceryna 1,5%, sorbitol 1,5%                             
Opinia: Przysmaki są typowymi filetami z kurczaka, choć jakby bardziej twarde, chrupiące. Mimo to bardzo dobrze się je dzieli. Ich zapach jest nie wyczuwalny, a same kawałki podzielone są na w miarę równe i jednakowe pasy.
Ocena: 5/5

Przysmaki nr 5 


Nazwa: Przysmak dla psa z kurczakiem i serem
Ilość: 80g
Cena: 11,90
Skład: Analiza: białko 55%, tłuszcz 2%, popiół 3%, włókno 0,2%, wilgotność 23%
Skład: kurczak 96,8%, sól 0,2%, ser 1,5%, sorbitol 1,5%
Opinia: Bardzo podobne do przysmaków nr 4, choć w tym przypadku rzeczywiście widać i czuć ten dodatek sera. I jest on wyjątkowo przyjemny w zapachu. Porównując z przysmakami wyżej, te są bardziej wilgotne jak i również łatwiejsze do podzielenia.
Ocena: 5/5

Przysmaki nr 6


Nazwa: Przysmak o smaku kurczaka 
Ilość:80g
Cena: 11,90 
Skład: Analiza: białko 54%, tłuszcz 2%, popiół 3%, włókno 0,2%, wilgotność 18%
Skład: kurczak 96,8%,sól 0,2%, gliceryna 1,5%, sorbitol 1,5%
Opinia: Przysmaki są dość małe dzięki czemu używamy ich głównie do treningów. Przypominają typową pierś z kurczaka w przysmaku dla psa, której chyba nie muszę wam jakoś konkretnie przedstawiać.
Ocena:5/5

Opakowanie

Przysmaki zapakowane są w woreczek na suwak, co jest dużym plusem, gdyż przysmaki nie zwietrzeją nam zbyt szybko.Wygląd opakowania  również cieszy oko, jest dość minimalistyczny, a zawarte na etykiecie są tylko najpotrzebniejsze informacje.


Podsumowanie

Jak pewnie zauważyliście, skład, ilość i cena wszystkich przysmaków są niemal identyczne. Jednak same w sobie wszystkie są inne. U nas te przysmaki zdecydowanie podbiły kubki smakowe moich psów, i wydaje mi się, że do nich wrócimy. MY serdecznie polecamy! 
A wy także testowaliście te przysmaki? Jakie są wasze wrażenia? Które was najbardziej zaskoczyły? :) 
Pozdrawiamy, Zakudłaczeni 






piątek, 5 maja 2017

Kompromis z psem. Czy to możliwe?

Za nim obsypię was recenzjami i postami o psich akcesoriach, dzisiejszy post będzie o Rokim, naszych problemach i tym jak sobie z nimi radzimy. Czy w ogóle sobie radzimy?
Każdy kto śledzi nas na blogu czy też stronie na facebooku wie o nas to i owo.
Wiecie. że Roki w wieku dorastania, gdy z szczeniora wyrasta dorosły psi mężczyzna stał się psem problemowym. trudnym i stanowiącym zagrożenie dla innych psów. W skrócie po prostu przyszła do nas agresja. Ja wiem, że jest to tylko i wyłącznie moja wina, jednak nie wiem co dokładnie źle zrobiłam.  Ale co się zepsuło trzeba naprawić ( próbować ).Był też czas gdy kompletnie nie mogliśmy z Ro znaleźć porozumienia, a nasze relacje były koszmarem. Na szczęście z tego nic trwałego nie wynikło. dość szybko udało się przywrócić móżdżek Roksa do porządku. Później został już tylko problem agresji. który mimo pracy na nim zamiast znikać zaczął się pogłębiać. Następnie doszłam do wniosku. że robimy przerwę. Przerwę na przemyślenie, nie zawracanie głowy nie potrzebnymi sprawami, a jednak wciąż skupieniu się na problemie jakim jest agresja. Po jakimś czasie przyszła myśl. że przecież z agresją da się żyć, że nie możemy z Ro żyć jak odludki ze względu na ten jeden problem. Zaczęliśmy coś robić.Mianowicie nowe sztuczki, komendy, nawet zaczęliśmy podstawy obedience !
Roki. może nie rodowodowym, ale to jednak owczarek. Z krwi i kości. Jeśli chodzi o pracę to zdecydowanie ma geny Saby. Gdy nie ma wyznaczonych zadań i celu. wariuje. Z dniem gdy zaczęliśmy współpracować wszystko nagle się zmieniło. Nasza więź się znacznie poprawiła. A Roki jest zmotywowany i chętny do pracy. Ale zaraz zaraz, przecież agresja pstryknięciem palca nie zniknie..
No właśnie. Postanowiłam się nie poddawać. Tu będziemy walczyć. Najlepiej by nam wyszły porady behawiorysty, jednak ta opcja z wielu względów nie wchodzi w grę. Jestem zdana na siebie. Postanowiłam radzić sobie z tym po swojemu.Może i Roki już nigdy nie będzie mieć super relacji z obcymi psami, ale jedyne co od niego wymagam to aby je tolerował. Warto wspomnieć, iż wszystkie rady są na wagę złota.

Trzymajcie kciuki!
Pozdrawiamy, Zakudłaczeni

sobota, 29 kwietnia 2017

Szelki typu guard od ToMika + niespodzianka

O szelkach typu guard myślałam już od bardzo dawna. Jak to ja. ciężko mi było się zabrać do wybraniu odpowiedniego modelu i zamówieniu- w końcu wszystkie są takie piękne. Około lutego zaczęłam na poważnie rozglądać się za pierwszymi guardami. Koniec końców padło na sprawdzoną i lubianą ToMike.
Fot. Dominika Dadacz

O FIRMIE 

ToMika to mała. prywatna dość młoda firma, o jej dokładnym wieku niestety nie wiem. Jednak jakiś czas już istnieje, z tego względu. że dobry rok temu mieliśmy już akcesoria od nich. Oto ich strona na facebooku kilknij oraz strona weebly klik. Kontakt jest na prawdę bardzo dobry i przyjemny. Pani Marta cierpliwie odpowiada na każde pytanie, w miarę możliwości uszyje Wam coś co zaprojektujecie sobie w głowie :) Firma obecnie wprowadziła nowość w postaci akcesoriów dla gryzoni oraz wiosenną promocje podczas której każdego dnia czeka na was inny rabat.

O SZELKACH

Szelki zrobione były na moje zamówienie. Chciałam je takie jak sobie wymyśliłam i wszystko się udało.Kolory na zdjęciach zdecydowanie zgadzają się w rzeczywistości, a są nawet piękniejsze! 
Bardzo ładna fuksjowa taśma połączona z niebieskim oraz w połowie podszyta miętowym neoprenem. Taśma to szerokość 20mm, natomiast z przodu na klatce, tam gdzie jest neopren jest to około 25mm. Dlaczego neopren tylko w połowie? Po pierwsze to Franka żadne akcesoria nie obcierają i jeszcze takiego przypadku nie mieliśmy. Jednak te szelki chciałam również to sportu, czyli tego co już na początku wiosny z Frankiem zaczęliśmy czyt. jazda na rowerze, rolkach, desce czy też bieganie które nie jest wykluczone. Przy ciągnięciu ( lekkim ale jednak ) największy nacisk jest właśnie na szyje i klate dlatego zdecydowałam się na neopren w tym miejscu. 




OPINIA

Tak jak już wyżej wspomniałam, szelki towarzyszyły nam przy wielu aktywnościach, długich spacerach, tarzaniu w śniegu i piachu, taplaniu w błocie i deszczu. Nie były jeszcze ani razu prane. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że mimo jasnego koloru szelki się aż tak tragicznie nie brudzą.Jeśli chodzi o wykonanie to nie ma się do czego przyczepić, żadne nitki nie wychodzą, wszystkie nity są ładnie zszyte. Na moje życzenie szelki przy szyi psa lekko podchodzą pod szelki typu Y. dzięki czemu się trochę mniej kręcą niż typowe guardy. Posiadają dwa kółeczka co również pozwala na dwa zapięcia psa zależnie od sytuacji. Ja osobiście do sportu zapinam na to bliższe tułowia aby nacisk przechodził na całe ciało, przy zwykłym spacerowaniu zaczepiam na pierwsze kółko. Co do okuć, póki co nie zauważyłam nic niepokojącego, klamra również bardzo sprawnie działa. 
Fot. Dominika Dadacz

CENA

Dokładnej kwoty jaką ja zapłaciłam za szelki niestety wam nie powiem, ponieważ był w niej uwzględniony rabat i nie mam pojęcia ile to razem wyszło. Jednak pozwolę sobie odwołać się do cennika ( który znajdziecie na stronie firmy ) gdyż u mnie na prawdę dużo było zmienione od standardowych szelek które można kupić u ToMiki dlatego ja proponuję napisać do firmy z podanymi wymiarami psa i wtedy dowiecie się ile dokładnie takie szelki będą kosztować.

PLUSY I MINUSY 

Plusy : 

  • Możliwość '' spersonalizowania '' szelek w miarę możliwości firmy. 
  • Mnóstwo wzorów i kolorów które w razie braku mogą zostać zamówione dla klienta który akurat dany wzór chce.
  • Wytrzymałe taśmy
  • Dobra klamra
  • Cena która nawet bez rabatu jest '' miła '' ;)
  • Dobry kontakt 
Jak się pewnie domyślacie minusów nie ma. 

Fot. Dominika Dadacz


NIESPODZIANKA
Jest i obiecana niespodzianka! A jest nią rabat do ToMiki w postaci - 5% na smycze, 8% na obroże i 10% na szelki! :) 
Z kodem : zakudlaczeni2017 kupicie dane akcesoria z rabatem wspomnianym wyżej.
Rabat ważny do 15.05.2017 

Za każdy komentarz i obserwację będziemy bardzo wdzięczni :) 

Pozdrawiamy, Wiktoria&Zakudłaczeni




sobota, 22 kwietnia 2017

Spacer Max&Max 21.04

Przed wczoraj odbył sie spacer Maxa z Maxem. Spacer z Dominiką i Maxem był już jakiś czas temu planowany, jednak jakoś tak nie dochodził do skutku.W tym tygodniu w końcu się udało nam zgadać i umówić na piątek. Kilkanaście minut przed 16 więłam rudego i ruszyliśmy w drogę. Gdy spotkaliśmy się już z Maxem i Dominiką Max nie szczekał co mnie ucieszyło, nie rzucał się na czarnego jak dinozaur i nie chciał go porzreć w całości z czego również byłam zadowolona. Gdy ruszyliśmy w wybrane miejsce była próba ataku ze strony mojego Maxa lecz udało mi się opanować sytuację. Później przez jakiś czas Max szedł ładnie, co prawda trochę ciągnął i od czasu do czasu odwracał się w stronę czarnego ale co dla mnie najważniejsze zwracał uwagę na moje słowa i komendy. Generalnie ten spacer wydawał się być bez sensu, rudy specjalnej przyjemności z niego nie miał a czarny tylko stres.
Jednak był on nam potrzebny.
Wiem już, na jakim poziomie agresji jesteśmy.Wiem, że jest dużo lepiej niż było. Łącznie próby ataków na spacerze były dwie. Generalnie jestem z niego zadowolona, bo postępy są.
Będziemy walczyć dalej, a wy trzymajcie kciuki! ♡

Post wyjątkowo bez zdjęć, bo żadnych na temat nie mamy. Natomiast treść notki jest najważniejsza :)

sobota, 15 kwietnia 2017

Zakudłaczone święta

Święta to bardzo miły czas, spędzany w gronie rodziny i ... zwierząt. Czyli w zasadzie tylko rodziny, ale jakże licznej i różnej gatunkowo :D
Dzisiejsza notka jest na temat tego, jak wyglądają święta u zakudłaczonych.
Są na pewno bardzo rodzinne. Bez gości by się nie obyło, i w przeciwieństwie do niektórych psów i ich właścicieli, ja i moje psy gości lubimy. Co prawda owczarki będąc na dworze tak tego nie odczuwają, jednak Franek jak najbardziej. Sam łasi się do pieszczot i głaskania, dzieci również lubi, tyle, że do momentu aż nie zaczną być zbyt uciążliwe. Podczas świąt zdecydowanie ulubionym miejscem psa jest podłoga pod stołem wiadomo z jakiego powodu. Na szczęście pies z reguły nie dostaje nic bez mojej zgody, więc mi to nie przeszkadza.
Ale przecież święta to nie tylko czas jedzenia ale również czas aktywny!
Nie obyłoby się bez długiegoo spaceru po lesie, gdzie już zdecydowanie korzystają wszystkie psy.

Wszystkim naszym czytelnikom i ich zwierzakom życzymy spokojnych a zarazem radosnych świąt Wielkanocnych, spędzonych w gronie rodzinnym ( a wiemy, że zwierzęta to także rodzina ) oraz wesołego dyngusa!

No, a wy jak spędzacie/zamierzacie spędzić święta? :)

sobota, 8 kwietnia 2017

TOP 5 piłek

Ostatni post był ponad tydzień temu, a ja jak obiecałam staram się być systematyczna.Posty zwykle będa co weekend, lecz nie wykluczone, że pojawiać się będą również w tygodniu.
        
Także przejdźmy już do treści postu :
Już nie raz wspominałam, że Franek jest wielkim wielbicielem piłek, a więc dziś zamierzam wam pokazać 5 ulubionych piłek Franka, część z nich lubi również Roki jednak niektóre są dla niego po prostu za małe.Nie będe też pisać cen wszystkich piłek, ale podpowiem, że wszystkie były kupione w sklepie toysfordogs.W ramach rankingu zaczniemy od numeru 5:

NUMER 5 
Na pozycji piątej znajduje się piłka firmy Chuckit o nazwie Max Glow.Piłka ta jest miękka oraz świeci w ciemności! Jest świetna na zabawy wieczorami gdyż nie ma problemu ze znalezieniem jej. . Franek kocha, a co ja sądzę na ten temat? Nie mam nic do zarzucenia, piłka jest w miarę widoczna, łatwo się czyści no i jeśli chodzi o rozmiar S ( 5cm ) cena jest przystępna.

NUMER 4 
Numerem 4 jest piłka firmy JW Pet o nazwie Good Cuz. Na początku piłka w ogóle nie interesowała Franka. Była twarda, piszczałka ledwo żyła ( taka już do nas trafiła ) no i mimo niskiej ceny żałowałam zakupu. Piłka bardzo długo leżała w pudle z zabawkami, przez nikogo nie chciana. Z czasem w tajemniczy sposób cała piszczałka wpadła w środek piłki i obecnie siedzi sobie we wnętrzu cuza. Ale jednak nie dawno piłka wróciła na górę pudła razem z najczęściej używanymi zabawkami. Franek ją wręcz pokochał. Stała się miękka, dobrze odbijająca i po prostu super! Ja mam nie przyjemne wspomnienia z piłką i drugi raz bym jej nie kupiła, ale Franek mimo wszystko ma z niej radochę. 

NUMER 3
Piłką numer trzy jest Hol-EE Cuz również firmy JW Pet. Mieliśmy ją już w rozmiarze S. Franek kochał ją nawet bardziej od jedzenia, jednak po tym jak uległa destrukcji ( o czym pisałam na blogu ) skończyła się zabawa nią. Ta jest naszą nowością, bo kupiona na początku marca. Tym razem rozmiar M i wywołuje mniejszy szał niż eSka ale i tak jest the best! Jeśli chodzi o moje spostrzeżenia to bardzo przeszkadza mi fakt, że jest piłką tylko do domu bo na dworze błyskawicznie się brudzi.


NUMER 2

Jeśli o mnie chodzi to zdecydowanie najlepszą piłką jest Chuckit Ultra Squeaker. Piłkę mamy ponad rok, przetrwała wodę, śnieg, piach i memłanie małego owczarka. W tym roku ok 2 tygodni leżała pod śniegiem a gdy ją odnaleźliśmy piszczała jak należy i dalej piszczy bez zarzutów. Posiada wszystko to co powinien posiadać ideał piłki Franka oprócz... no właśnie jest jedno ale. Według psa jest średnia do memłania i tylko dlatego ma miejsce 2, ja osobiście dałabym jej 1 <3

NUMER 1
Szanownym numerem jeden jest " najlepsza piłka świata " czyli nie kto inny jak planetka firmy Planet Dog. Nie ma co się rozpisywać, fenomen tej piłki nie jest mi do końca zrozumiały, jednak jedno zauważyłam - zaczepisty zapach mięty który się utrzymuje.Pies kocha całym serduchem a ja nie żałuje wydanych sporych hajsów jak na zwykłą piłeczkę.

Koniecznie pochwalcie się jaka jest wasza top 5!




czwartek, 30 marca 2017

Mini HAUl zakupowy

Witam po długiej przerwie! U nas wszystko po staremu jednak przez ostatni miesiąc wpadło mi kilka rzeczy w łapki i postanowiłam się pochwalić! To będzie taki luźny post, obiecuję, że następny będzie dłuższy.       

1.Sledy z drugiej ręki, kupione głównie dla Rokiego ale i Max skorzysta, jak na razie są świetne.
2.Obroża khaki na klamrę, kupiona w stacjonarnym zoologicznym.Ze względu na taki sam obwód szyij korzysta cała ekipa podpalanych.
3. i 4. Obroże hauever wzòr ścieżka apacza i pif paf, kupione na dog day. Są piękne i super wykonane, jak najbardziej na plus.
5. Obroża w szopy również z dog day, jednak tym razem nie mam pojęcia jaka to firma, może ktoś będący tam pamięta kto stał obok Modnej Kozy? :D
6.Liker cord rozmiar S czyli 5cm również z dog day. Kupiony na oficjalnym stoisku firmy Collar.Pies bardzo go polubił jednak szkoda, że się nie odbija.
7.Hol-ee Cuz Ball to już nasza druga taka piłka, poprzednia uległa zniszczeniu o czym pisałam na blogu. Byłam pewna, że więcej jej nie kupie jednak coś mnie skusiło.. Tym razem rozmiar M no i jej piękne kolory i dobra cena na DD spowodowały, że musiała być moja!
8.Na sam koniec szeleczki od ToMika, nasze pierwsze guardy dla Fran i teraz już wiem, że jak będe kupować szelki to tylko guardy. Te są mega uniwersalne.Na zwykłe spacery, rower, roklki. Już miesiąc je ciachamy i są w super stanie! Niedługo spodziewajcie się recenzji.
To by było na tyle!                                        

Pozdrawiamy -Zakudłaczeni

niedziela, 12 lutego 2017

Psi zaprzęg oraz skijoring - nowa przygoda!

Psie zaprzęgi na pewno każdy z Was zna, jest to dosyć popularny psi zimowy sport, bardzo ciekawy i pełen dobrej energii. My razem z Rokim oba te sporty kochamy całym sercem, mimo, że trenujemy amatorsko. Lecz zabawa jest przednia!

Jak to się u nas zaczęło?

Pewnego pięknego grudniowego dnia wybraliśmy się na narty, moja kolejna miłość, oprócz nart zjazdowych ( do których potrzebne są góry, więc na co dzień nie mam ich wykorzystania ) bardzo lubię też narty biegowe, idę sobie w ciszy do lasu, z psami i z tatą który dzieli ze mną tą pasje :D
Psy zawsze biegły sobie luzem obok nas, po prostu biegły. Tak też miało być tym razem, jednak Rokiego wzięło na ciągnięcie jeszcze przed spuszczeniem no i tak właśnie został odkryty nowy talent Ro :) Wtedy starałam się go nie przemęczać, nie mieliśmy jeszcze odpowiedniego sprzętu do takich sportów, ale już wtedy widziałam jak mu się to podoba, do niczego nie był zmuszany i cały czas chciał ładnie pracować. Po tym wypadzie uznałam, że trzeba spróbować z sankami, w końcu to bardzo podobne do ciągnięcia człowieka z nartami. Jednak sporo się myliłam, i Roki nie zupełnie wiedział dlaczego ja siadam na jakimś dziwnym czymś a on ma ciągnąć, więc po prostu cały czas odwracał się do mnie. W skijoringu wszystko było prostrze, bo Roki jak gdyby ciągnął po prostu człowieka, który chce tego aby pies go ciągnął, więc wszystko super. Przy sankach sprawa się skomplikowała. Jak więc przyzwyczaiłam psa do ciągnięcia sanek, i kogoś na sankach?


Zaczęłam od pustych sanek, ja szłam przy psie i w przypadku Ro nie było to nic dziwnego, szedł jakby nie czuł sanek przypiętych do szelek. Następnie na sanki położyłam oponę, aby czuł jakieś obciążenie, opór był już większy ale z moją motywacją zabawkową Roki dawał radę. Następnie dodatkowa opona bardziej na przyzwyczajenie do większego obciążenia niż do sprawdzenia czy da radę, bo mu to żadnej różnicy nie robiło :D Jeszcze na tym samym treningu zaczęliśmy jazdę z człowiekiem. Na początek mega nakręcenie na zabawkę, po czym siadałam i rzucałam piłkę przed siebie, gdy Roki pociągnął chwaliłam i nagradzałam. Dodawałam komendy ' ruszaj ' gdy zaczynał biec oraz ' stop ' gdy bieg kończył. I takich sposobem stopniowo uczyliśmy się ciągnąć sanki z człowiekiem :) Obecnie Roki ciągnie i bez zabawki, jednak jako nagrodę dalej ją stosujemy, bo mam psa mega nakręconego na zabawki, i dzięki bogu!




Na koniec dodam tylko, że oba sporty są świetne, nas pochłonęły w całości. 
Oczywiście nie są one dla wszystkich psów, nie każdemu psu będzie to sprawiać przyjemność i nie każdy będzie miał tyle energii. Jednak co do rasy... mówili, że tylko husky, malamuty itp nadają się do zaprzęgów. To teraz na zdjęciach widzicie, że nie tylko ;) 

Pozdrawiamy, Wiktoria i ekipa zakudłaczonych :) 



niedziela, 5 lutego 2017

York - stereotypy vs rzeczywistość

York, mały piesek o bardzo sympatycznym wyglądzie. Ze względu na swoje gabaryty nadaje się do torebki, ma długie włosy dzięki którym można mu robić różne fryzury.Również ze względu na swoje gabaryty nadaje się do małego mieszkania, bardzo lubi dzieci więc jest idealnym psem dla dzieci.
~ciut ubarwiony opis, powiedzmy, że humorystyczny ~

Tak za pewne myśli bardzo wiele posiadaczy tych psów. W zasadzie nie dokładnie tych psów, bo na pewno ponad połowa tych '' yorków ' których spotykamy na co dzień to psy w typie, z pseudo hodowli bądź tej '' domowej '' wpadki ( lub i nie wpadki )  po której szczeniaki są sprzedawane. 
Ja jestem posiadaczką takie właśnie '' prawie '' yorka od prawie 2 lat. Nigdy jakoś nie szalałam za tą rasą, nie była i nie jest ona spełnieniem moich marzeń. Jednak odkąd pojawił się Franek zmieniłam trochę nastawienie do tej rasy. Oczywiście Franek jest prawdopodobnie z pseudo, historię tego jak do mnie trafił już opisywałam, ale w skrócie to trafił do mnie przez przypadek, nie kupiłam go i nie był planowany. Gdy zostałam jego właścicielką miał ok 7 mies, więc można powiedzieć, że był już wyrośniętym szczeniakiem. Z tego powodu usłyszałam od kilku osób, że ja to mam łatwiej bo ominęło mnie wychowywanie szczeniaka i mam wszystko podane na tacy. Totalna bzdura! 
Pomijając to, że moim zdaniem psa wychowuje się całe życie, to jednak najważniejszym etapem jeśli chodzi o jego wychowanie są te pierwsze miesiące, i powiem Wam, że w 100% wolałabym aby Franek miał te dwa miesiące i abym mogła go sobie wychować po swojemu ( jak by to wyszło tak by wyszło, jednak wydaje mi się, że byłoby o niebo lepiej niż było naprawdę ) ponieważ  Franek był wychowywany przez ludzi którzy prawdopodobnie nie robili nic, aby wyrósł z niego porządny pies, w skrócie był po prostu taką atrakcją która pewnie została oddana bo wyszła nie taka jak ktoś sobie zamarzył. Mimo wszystko ja podjęłam się dalszej przygody z Frankiem, a o tym jak bardzo się zmienił też pisałam na blogu. Osoby które znały go kiedyś i znają teraz raczej nie zaprzeczą. Fakt- Franek nie jest idealny bo takich psów nie ma, jednak na tą chwilę jest jak dla mnie bardzo dobrym psem. To może po tym wszystkim przedstawię tą prawdziwą opinię na temat yorkshire terrierów? 

Po pierwsze są to teriery, nie żadne zabawki! To psy które wieki temu były psami biednych rzemieślników którym wyłapywały myszy i szczury. Oczywiście teraz to zupełnie inne psy, jednak geny to geny. Psy te na pewno nie są najszczęśliwsze w niepotrzebnych ubrankach i noszone w torebkach. Obalając jeden ze stereotypów, nie mają żadnych włosów.Ba! żaden pies nie ma, rasa ta ma jedynie sierść o strukturze włosa oraz nie posiada podszerstka, dlatego zimą musi być ubierana, ale w coś co faktycznie daje ciepło a nie tandetny wygląd. Nie potrzebne są tej rasie fikuśne fryzurki przez które zwierzakowi oczy wychodzą. Oczywiście w robieniu kucyków nie ma nic złego, jeśli robione są z głową ;) Małe mieszkanie.. może i dla niego, ale wraz potrzebuje mnóstwo czasu na zabawę i zużycie energii na długich spacerach, ogrodem również nie pogardzi.To pies który kocha ludzi, kocha współpracować i jeśli się odpowiednio do niego dotrze to jest mega zmotywowany do pracy i ani trochę uparty.Co do dzieci to na pewno nie jest to rasa typowo do dzieci, jednak przy odpowiedzialnych rodzicach i nie natarczywych dzieciach oraz cały czas pod nadzorem czemu nie. Lecz nie należy zapominać, że to nie lalka tylko pies jak każdy inni i może ugryźć.



Nie chcę aby ktokolwiek zrozumiał mnie źle, ponieważ nie mam na celu urażenia osób które mają te psy wyłącznie do towarzystwa ( co prawda każdy pies jest do towarzystwa, jednak są też te bardziej aktywne yorkshire teriery) nie ma w tym nic złego jeśli psem się odpowiednio zajmuje. Co do pseudo hodowli to jest ich ogrom i pewnie jeszcze będzie. Franek jest psem w typie a ja w poście opisałam tylko to co na jego zachowaniu udało mi się ustalić. Szczerze mówiąc, miałam do czynienia i z tymi rasowymi i z tymi yorkami w typie rasy i wiadomo, że każdy pies jest inny, jednak te podstawowe cechy mają raczej takie same, co nie oznacza, że ten rasowy i w typie się nie różnią!

                                   

                                       

Pozdrawiamy, Wiktoria i ekipa zakudłaczonych! :)